Białostocki ginekolog przed sądem. Dziecko urodziło się niepełnosprawne. "Robiłem, co mogłem"

2026-03-12 8:04

Białostocki Sąd Okręgowy zamknął postępowanie apelacyjne w sprawie medyka obwinionego o zaniedbania przy odbieraniu porodu. Poszkodowane niemowlę przyszło na świat z trwałymi uszkodzeniami i musi być nieustannie rehabilitowane oraz objęte całodobową opieką.

Robiłem, co mogłem. Dziecko urodziło się niepełnosprawne. Proces lekarza z Białegostoku

i

Autor: Mikecphoto/ Shutterstock

W pierwszej instancji wymiar sprawiedliwości wymierzył oskarżonemu karę finansową w wysokości 25 tysięcy złotych, sześcioletni zakaz wykonywania zawodu oraz wypłatę po 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla obojga rodziców. Ten nieprawomocny werdykt zaskarżyła prokuratura, która domaga się dłuższego zakazu pracy i więzienia w zawieszeniu. Z kolei obrońcy wnoszą o całkowite uniewinnienie medyka. Ostateczne orzeczenie białostockiego sądu okręgowego ma zostać publicznie ogłoszone w drugiej połowie marca.

Opisywana sprawa dotyczy wydarzeń z lipca 2021 roku, do których doszło w szpitalu wojewódzkim w Białymstoku. Sędziowie uznali wcześniej nieprawomocnie, że medyk dopuścił się błędu, narażając pacjentkę i noworodka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. Przyjęto jednak, że ginekolog działał w sposób nieumyślny, co przyniosło znacznie łagodniejszą kwalifikację prawną czynu.

Czytaj też: Pożar zabił czteroosobową rodzinę. To jedna z największych tragedii w woj. podlaskim

Oskarżyciele publiczni żądają powrotu do surowszych zapisów z pierwotnego aktu oskarżenia, w którym zarzucano medykowi spowodowanie obrażeń prowadzących do trwałego kalectwa. Adwokaci lekarza argumentują z kolei, że sporządzone ekspertyzy nie wykazują bezspornego powiązania między medycznymi decyzjami w trakcie porodu a tragicznym stanem dziecka. Wiadomo jedynie, że akcja miała zakończyć się naturalnie, ale ostatecznie wykonano cesarskie cięcie. - Uważam, że robiłem, co mogłem - mówił w ostatnim słowie, przed sądem okręgowym, oskarżony 75-letni lekarz. Odnosząc się do swoich działań ocenił, że poród naturalny jest lepszy, niż cesarskie cięcie i jest wtedy mniej powikłań poporodowych.

Oskarżycielką posiłkową w tym procesie jest matka poszkodowanego dziecka.

„Moje dziecko jest w wysokim stopniu niepełnosprawne. Nie siedzi, nie chodzi, nie je samodzielnie, jest karmione łyżeczką, połyka, bo nauczyliśmy się tego. Ciężka, ciężka praca, tylko i wyłącznie rehabilitacja, nie ma innego leczenia”, "Ja walczę o sprawiedliwość (...), wierzę, że ten sąd wyda sprawiedliwy wyrok" - dodaje.

W białostockim sądzie rejonowym toczy się równolegle inne postępowanie przeciwko temu samemu lekarzowi. Sprawa dotyczy innej pacjentki rodzącej w tym samym szpitalu. Śledczy zarzucają ginekologowi, że w marcu 2023 roku złamał zasady sztuki medycznej i nieumyślnie naraził nienarodzone dziecko na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia. Tamto niemowlę zmarło, dlatego rozszerzone w akcie zarzuty obejmują również nieumyślne spowodowanie jego śmierci.

Czytaj też: Grzegorz przeszedł trzy zawały. Pierwszy, gdy miał 36 lat. "Wiedziałem, że zegar tyka"

Urodziła i porzuciła dziecko obok pustostanu
Wstrząsające nagranie! Roztrzęsiona matka trzymała na rękach noworodka. Krzyczała, że jej dziecko nie oddycha
Białystok Radio ESKA Google News