Grzegorz przeszedł trzy zawały. Pierwszy, gdy miał 36 lat. "Wiedziałem, że zegar tyka"

2026-02-06 10:15

Pan Grzegorz z Białegostoku (60 l.) pierwszy zawał serca przeszedł, gdy miał zaledwie 36 lat. Do dziś doskonale pamięta tamten dzień. Był 2002 rok. Siedziałem w domu, nic nie zapowiadało dramatu. Nagle pojawił się potężny ból – taki, którego nie da się pomylić z niczym innym. – Gdy nie masz jeszcze czterdziestki, prowadzisz w miarę zdrowy tryb życia, to jest kompletny szok! – wspomina.

  • Pan Grzegorz z Białegostoku pierwszy zawał przeszedł w wieku 36 lat
  • Trafił na kardiologię, gdzie wykonano plastykę wieńcową i założono stenty
  • Niedługo później przeszedł drugi zawał z typowymi objawami bólu w klatce i drętwienia ręki
  • Trzeci zawał nastąpił w 2014 roku, wcześniej przeszedł m.in. by-passy i inne operacje ratujące serce
  • Przez lata żył w silnym strachu przed kolejnym atakiem

Trafił na oddział kardiologiczny. Lekarze wykonali plastykę wieńcową – do tętnicy wprowadzono cewnik z balonikiem i założono stenty. Myślał, że najgorsze ma już za sobą. Niedługo później przeszedł jednak kolejny zawał. Objawy były klasyczne: silny, piekący ból za mostkiem i drętwienie lewej ręki. – Wtedy już nie miałem wątpliwości. Wiedziałem też, że jestem w grupie podwyższonego ryzyka – mówi.

Trzeci zawał przyszedł w 2014 roku. W międzyczasie przeszedłem serię poważnych operacji: by-passy, pobieranie żył z nogi i ręki, które miały ratować serce. – To, że żyję, to dowód na mistrzostwo białostockich lekarzy – podkreśla.

Od lat żył w ciągłym strachu. Bał się wyjechać dalej niż 20 kilometrów od miasta. Musiał mieć blisko szpital i możliwość wezwania karetki. – Ten lęk był paraliżujący. Niby czułem się dobrze, nic mnie nie bolało, ale wiedziałem, że zegar tyka – mówi.

Co robię nie tak?! – zastanawiałem się cały czas. Dopiero szczegółowe badania ujawniły prawdziwą przyczynę dramatu. Pan Grzegorz ma genetycznie uwarunkowaną nadprodukcję cholesterolu.

Jego organizm wytwarza ogromne ilości „złego” LDL oraz groźnej lipoproteiny Lp (a). Tego nie da się kontrolować lekami ani dietą. Mimo rygorystycznego stylu życia i maksymalnych dawek leków cholesterol pozostawał zabójczo wysoki. – Pogodziłem się z myślą, że czwarty zawał to tylko kwestia czasu. I że niestety, najprawdopodobniej, będzie już moim ostatnim – przyznaje Grzegorz.

Przełomem okazała się propozycja nowego leczenia, dostępnego już w Białymstoku. LDL-afereza. – To trochę jak dializa. Podłączają mnie do urządzenia, które filtruje krew i po prostu usuwa złe cząsteczki tłuszczu – tłumaczy. Zabieg trwa 2–3 godziny i wystarczy go powtarzać co dwa tygodnie.

Zgodziłem się bez wahania. To niewielka niedogodność, jeśli w zamian mogę uniknąć kolejnego zawału i dostaję szansę na normalne życie bez ciągłego lęku – cieszy się pan Grzegorz.

Białystok. Koszmarne zderzenie rowerzystów. Obaj trafili do szpitala
Źródło: Grzegorz przeszedł trzy zawały. Pierwszy, gdy miał 36 lat. "Wiedziałem, że zegar tyka"