Koszmarna noc z 28 lutego na 1 marca 2019 roku na zawsze zapisała się w pamięci mieszkańców okolic Suwałk. W domu zamieszkiwanym przez dziewięć osób wybuchł gwałtowny pożar, którego skutki okazały się dewastujące. W wyniku zdarzenia śmierć ponieśli rodzice oraz dwoje ich dzieci, a kolejny maluch, mimo że przeżył, doznał trwałego i ciężkiego kalectwa. Biegli wskazali, że źródłem ognia była benzyna, jednak śledztwo zostało ostatecznie umorzone z powodu braku dowodów na celowe podpalenie.
Płomienie ogarnęły budynek, w którym żyło małżeństwo z piątką potomstwa oraz dziadkowie, choć babci akurat tej nocy nie było na miejscu. Dziadkowi wraz z dwójką nastolatków udało się wydostać na zewnątrz, jednak mężczyzna wykazał się niezwykłą odwagą. Wrócił do płonącego domu, aby ratować pozostałych członków rodziny. Ostatecznie wszystkich domowników udało się ewakuować z zagrożonego budynku.
Przy okazji tego dramatu media wspominały o innej tragedii, w której ojciec podpalił dom, zabijając trójkę dzieci – Stefanka, Weronikę i Antosia. Ofiary z Jemielistego z bardzo poważnymi oparzeniami zostały przetransportowane do specjalistycznych szpitali na terenie całego kraju. Mimo walki lekarzy o ich życie, zmarli rodzice Edyta i Rafał oraz ich dzieci: 7-letnia Ola i 3-letni Dawid. Jedno z ocalałych trzylatków doznało rozległych obrażeń ciała, które prokuratura zakwalifikowała jako ciężkie kalectwo.
Ostatnie pożegnanie ofiar pożaru w Jemielistem
Uroczystości pogrzebowe zgromadziły nieprzebrane tłumy ludzi z całego regionu, którzy chcieli towarzyszyć zmarłym w ich ostatniej drodze. Podczas mszy głos zabrał proboszcz parafii, żegnając tragiczenie zmarłą rodzinę.
Prokuratura w Suwałkach o przyczynach tragedii
Wyjaśnianiem okoliczności tego zdarzenia zajęła się Prokuratura Okręgowa w Suwałkach, która powołała biegłych z zakresu pożarnictwa.
Polecany artykuł:
„Ustalili, że przyczyną pożaru było zapalenie się substancji łatwopalnej w postaci benzyny” – informuje Prokuratura Okręgowa w Suwałkach.
Media przytaczały w tym czasie również historię ratownika medycznego, który stracił wszystko w ogniu, gdy sam niósł pomoc innym. W śledztwie dotyczącym pożaru w Jemielistem udział wzięła także biegła z zakresu psychologii śledczej. Jej zadaniem było ustalenie, czy istniał jakikolwiek motyw, który mógłby sugerować celowe podłożenie ognia.
„Wszystkie przeprowadzone czynności nie dostarczyły dowodów, aby ktokolwiek z domowników lub osób z zewnątrz dokonał umyślnego podpalenia, jak też by mógł mieć ku temu jakiś motyw lub powód” – czytamy w komunikacie prokuratury.
„Dlatego przyjęto, że brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa i umorzono śledztwo.”