Do dramatycznego zdarzenia doszło 16 sierpnia 2024 roku w godzinach porannych. Bartłomiej M. patrolował odcinek wzdłuż zapory, szukając migrantów na terenie podwyższonego ryzyka. Po 11 godzinach pracy, dokładnie o 6:20, prowadząc auto służbowe, najechał na bezpańskiego psa. Obecny z nim w pojeździe żołnierz natychmiast zgłosił incydent, zawiadamiając również organizacje chroniące zwierzęta.
Śledczy od początku utrzymywali, że kierowca widział zwierzę i dysponował wystarczającym czasem na odpowiednią reakcję. Oskarżenie objęło nawet zarzut znęcania się, co w konsekwencji miało doprowadzić do śmierci czworonoga.
Czytaj też: 100-procentowa skuteczność na granicy z Białorusią. Straż Graniczna pokazała nagranie
Według wyroku Sądu Rejonowego w Sokółce, funkcjonariusz popełnił przestępstwo. Uznano, że potrącił psa z premedytacją, chociaż miał szansę na zatrzymanie auta lub redukcję prędkości. Bartłomieja M. skazano nieprawomocnie na pół roku pozbawienia wolności, zawieszone na okres dwóch lat prób. Zasądzono wobec niego również wpłatę 3 tysięcy złotych na rzecz jednej z fundacji prozwierzęcych, co bezpośrednio skutkowało zwolnieniem ze służby.
W sądzie obrońca zapytał o stosowanie podwójnych standardów w ocenie podobnych wypadków. Zwrócił uwagę na sytuacje, w których wojskowi stacjonujący na granicy potrącali masywne żubry i nie pociągano ich do odpowiedzialności. Tymczasem zasłużony pracownik Straży Granicznej, obciążony stresem i obowiązkami, stracił posadę tylko dlatego, że nie dostrzegł niewielkiego zwierzęcia.
Były pogranicznik wielokrotnie wyrażał skruchę z powodu wypadku. Nie pojmuje jednak postawy swojego współpracownika z patrolu. Żołnierz znajdujący się na fotelu pasażera nie poinformował go o obecności psa na drodze, a po zdarzeniu zaalarmował aktywistów, zamiast wyjaśnić sytuację na miejscu. Dla Bartłomieja M. praca w mundurze stanowiła sens życia. Decyzja sądu pierwszej instancji pozbawiła go środków do życia oraz godności, a rozstrzygnięcie w procesie odwoławczym zadecyduje o jego przyszłości.
Czytaj też: Ważna decyzja dla mieszkańców i turystów. Co ze strefą buforową przy granicy z Białorusią?