Brutalny napad na rolnika. Złodzieje bydła skatowali 72-latka

2026-03-10 10:49

Dramatyczne chwile na pastwisku w okolicach Łap. 72-letni Henryk Leszczyński poszedł w nocy doglądać swojego stada, a na miejscu natknął się na bezwzględnych przestępców. Mężczyzna został brutalnie skopany przez zamaskowanych sprawców.

Zamaskowani złodzieje bydła zaatakowali pod Łapami

  • 72-latek z okolic Łap padł ofiarą brutalnego ataku ze strony gangu kradnącego zwierzęta hodowlane.
  • Grupa przestępcza powaliła seniora i zadała mu serię ciosów, kiedy nakrył ich na gorącym uczynku.
  • Sprawcy zdążyli już przygotować do wywozu dwa byki, które uwiązali przy zaparkowanym pojeździe.
  • Na ratunek ruszył 65-letni brat poszkodowanego, który przy użyciu stalowego łomu przegonił agresorów.
  • Funkcjonariusze ujęli pięć osób powiązanych z licznymi kradzieżami inwentarza na tym obszarze.
  • Łupem szajki padło wcześniej siedem krów, a straty materialne oszacowano na 60 tysięcy złotych.
  • Główny sprawca usłyszał zarzuty w warunkach recydywy i natychmiast trafił do aresztu na kwartał.
  • Za dokonanie kradzieży połączonej z rozbojem przewidziano karę sięgającą dekady pozbawienia wolności.

Henryk i jego 65-letni brat Marian od dekad zajmują się rolnictwem, skupiając się na hodowli krów rasy limousine. Gospodarze niezwykle dbają o swoje stado wypasane na polach. Zaledwie kilka dób przed atakiem bracia zauważyli tajemnicze zniknięcie dwóch młodych jałówek.

Człowiek myślał, że może ktoś je przepędził albo się rozbiegły. Nie spodziewaliśmy się, że to zorganizowana grupa złodziei – mówi Henryk.

Nocny obchód pastwiska zakończył się dramatem

W ostatnich dniach października gospodarz udał się po zmroku na rowerze, aby skontrolować sytuację na łące. W pewnym momencie dostrzegł nieznane auto zaparkowane na uboczu. Kiedy podjechał i włączył latarkę, natknął się na trzech zakapturzonych mężczyzn pakujących jego byki.

Nawet nie zdążyłem zareagować. Rzucili się na mnie, przewrócili i zaczęli kopać. Jeden kazał mi leżeć na ziemi, dopóki nie odjadą – wspomina 72-latek.

Brat rolnika ruszył na pomoc z metalowym łomem

Gospodarze tłumaczyli później, że ich zachowanie nie wynikało z chęci zgrywania herosów, lecz z obawy przed ucieczką sprawców. Poszkodowany nie zakładał tak agresywnej reakcji bandytów. Dramatyczne wołanie o pomoc usłyszał jednak Marian. 65-latek natychmiast wybiegł na zewnątrz ze stalowym łomem w dłoni, co ostatecznie spłoszyło całą grupę.

Rodzeństwo przyznaje, że podobne incydenty miały już miejsce w przeszłości. Kilkanaście lat temu inna szajka również próbowała wywieźć ich krowy, ale finał tamtej kradzieży okazał się niespodziewanie zabawny.

Przyszli do nas skruszeni. Mówili, że już wypuścili bydło i chcieli wręczyć pieniądze, żebyśmy wyciągnęli ich samochód z błota, bo utknęli na polu – wspomina rolnik.

Policja rozbiła szajkę złodziei krów

Obecna sytuacja przybrała jednak zdecydowanie mroczniejszy obrót. Funkcjonariusze z lokalnego komisariatu wytypowali i schwytali pięcioosobową grupę odpowiedzialną za kradzieże inwentarza. Śledczy udowodnili im pięć identycznych ataków, w których zginęło łącznie siedem zwierząt wartych blisko 60 tysięcy złotych. Jeden ze sprawców dopuścił się tego czynu jako recydywista, dlatego błyskawicznie trafił za kratki na trzy miesiące. Grozi mu dekada więzienia.

Człowiek całe życie pracuje przy tych zwierzętach. To nie tylko pieniądze, to kawał naszego życia – mówi Henryk Leszczyński. Rolnik uważa, że w Polsce nie ma dość surowej kary za kradzież bydła. - Ale dobrze, że ci bandyci trafili gdzie ich miejsce! - dodaje.