Ponad sto wolnych etatów w Białymstoku
Na stronie Kuratorium Oświaty w Białymstoku widnieje 115 ofert pracy dla nauczycieli w samej stolicy Podlasia. W całym województwie placówki poszukują 233 specjalistów. Część ofert daje możliwość zatrudnienia na pełny etat, jednak wiele z nich to propozycje zatrudnienia na zaledwie kilka godzin.
- Cały czas mamy problemy z nauczycielami przedmiotów ścisłych: chemia, fizyka, matematyka, biologia – przyznaje Rafał Rudnicki, wiceprezydent Białegostoku. - Problemy są również z nauczycielami przedmiotów zawodowych oraz informatyki.
Szkoły poszukują też psychologów, nauczycieli kształcenia początkowego i przedszkolnego, pedagogów specjalnych. Więcej informacji na temat tego, kogo szukają białostockie szkoły, znajdziecie w galerii zdjęć.
Niskie zarobki zniechęcają nauczycieli
Dlaczego w szkołach brakuje nauczycieli? Podstawowym powodem są wynagrodzenia. Początkujący nauczyciel (magister z przygotowaniem pedagogicznym) może liczyć na zarobki w wysokości 3 424 zł brutto, czyli ok. 2 664 zł na rękę (na pełny etat). Oczywiście, nie licząc dodatków, jednak te nie są – zwłaszcza na początku kariery – wysokie.
- Nie ma co ukrywać, że sytuacja na rynku pracy jest taka, że nie jesteśmy w stanie zaproponować nauczycielom wynagrodzenia na takim poziomie, jaki by ich zadowalał. Jeśli ktoś ma konkretny fach, to za znacznie większe pieniądze może znaleźć zatrudnienie gdzie indziej – mówi wiceprezydent Białegostoku.
Belfrów zniechęcają też zawiłe ścieżki awansu. Na wyższe pensje, uzależnione od kolejnych stopni, mogą liczyć dopiero po kilku latach.
Co nie gra w edukacji?
Wśród powodów odpływu nauczycieli z zawodu oraz braku „świeżej krwi” pedagodzy wymieniają też takie czynniki jak:
- niski prestiż i brak szerszej autonomii
- „papierologia”
- roszczeniowość rodziców
- nieregularny czas pracy.
Nie bez znaczenia są też ostatnie zawirowania wokół podręcznika do HiT oraz ciągłe zmiany systemowe. Także konieczność „zszywania” etatu w kilku placówkach zniechęca nauczycieli – wielu z nich łapie godziny w różnych szkołach, tracąc czas na dojazdy.
Szkoły proponują pracę emerytom
Jak dyrektorzy radzą sobie z niedoborem nauczycieli? Jeśli jest taka możliwość, przydzielają nadgodziny. Sięgają też po starszą kadrę.
- Musimy się posiłkować emerytami, którzy uczą przedmiotów ścisłych – mówi Rafał Rudnicki.
Szkoły zatrudniają też belfrów bez przygotowania pedagogicznego. Jeszcze kilka lat temu, tacy nauczyciele rzadko znajdowali zatrudnienie, gdyż konkurencja lepiej wykształconych pedagogów była większa. Teraz – zwłaszcza w dużych miastach – podaż etatów przewyższa popyt, wpływając na obniżenie wymagań.
Jesteś świadkiem ciekawego zdarzenia w waszej okolicy? A może chcesz poinformować o trudnej sytuacji w Twoim mieście? Czekamy na zdjęcia, filmy i gorące newsy! Piszcie do nas na: [email protected]