Czarek zaatakował Nikolę. Rodzina 11-latka twierdzi, że był prześladowany w szkole

2026-09-25 9:12

Co sprawiło, że 11-letni uczeń brutalnie zaatakował 10-letnią koleżankę w szkole w miejscowości Ptaki? Bliscy chłopca utrzymują, że był on ofiarą szkolnego prześladowania i cierpiał na depresję. Z kolei dyrekcja placówki deklaruje, że nie docierały do niej żadne informacje świadczące o trudnościach nastolatka.

Rodzina chłopca mówi o gnębieniu przez rówieśników

Bliscy 11-letniego Czarka, który dopuścił się ataku z użyciem siekierki na 10-letnią Nikolę w placówce edukacyjnej w Ptakach, przekonują, że chłopiec był ofiarą przemocy ze strony innych uczniów. Zgodnie z informacjami podanymi przez „Gazetę Wyborczą”, starsi koledzy mieli wyśmiewać się z jego aparycji oraz tuszy. Dziadek jedenastolatka stwierdził, że wnuk obawiał się mówić o swoich kłopotach, lękając się zemsty i wzmożonego nękania. Matka napastnika wyjawiła w rozmowie z dziennikiem, że zdiagnozowano u niego depresję i że nie potrafił poradzić sobie z lawiną niechęci. Dyrektorka szkoły, Hanna Florczyk, kategorycznie odpiera te zarzuty, twierdząc, że placówka nie miała wiedzy o tego typu incydentach. – Nie był gnębiony. Na pewno nie w szkole – zaznaczyła na łamach „Gazety Wyborczej”.

Do szkoły w Ptakach uczęszcza raptem 79 uczniów. W piątej klasie, gdzie uczy się Czarek, znajduje się zaledwie dziesięcioro dzieci, z kolei w oddziale Nikoli jest ich tylko siedmioro. W wywiadzie udzielonym portalowi Super Express Hanna Florczyk zaakcentowała, że 11-latek nie sprawiał wcześniej kłopotów pedagogicznych. - Nie było żadnych niepokojących oznak czy sygnałów, że w jego życiu dzieje się coś złego, co mogłoby doprowadzić do tak dramatycznego wybuchu agresji - argumentuje dyrektorka placówki.

Dramatyczny atak na korytarzu

Zdarzenie miało miejsce we wtorek, 22 września, około godziny 8:00 rano, w budynku szkoły podstawowej w Ptakach na terenie powiatu kolneńskiego. Jak wstępnie ustaliła policja, 11-latek po wejściu do szkoły rzucił się z toporkiem na przypadkową 10-latkę na korytarzu. Został on jednak obezwładniony przez rodzica jednego z podopiecznych placówki. - Spojrzałem kątem oka i zobaczyłem, jak ten chłopiec wyskakuje z łazienki i z furią macha siekierką nad głową dziewczynki - relacjonował "Faktowi" pan Mariusz. - Złapałem go za rękę, wyrzuciłem toporek i wepchnąłem go pod ławkę - doprecyzował świadek zajścia.

Gabrysia chciała od niego uciec, ale nie zdążyła. Dominik jej nie pozwolił | Pokój ZBRODNI

ROLKI