Widmo chemicznej katastrofy. Wykolejony pociąg z ZSRR w Białymstoku
– dramat rozegrał się z 8 na 9 marca 1989 roku w stolicy Podlasia
– z trasy zjechał skład transportujący niebezpieczną substancję ze wschodu
– pociąg ciągnął tuzin potężnych zbiorników, zawierających po 50 ton chloru
– powodem wypadnięcia z torów czterech wagonów przy ulicy Poleskiej była usterka szyny
– żadna z powłok nie pękła, co powstrzymało wyciek toksyn
– działania ewakuacyjne w okolicznych domach ruszyły dopiero przed południem
– przywracanie przewróconych wagonów na żelazny szlak zajęło służbom dziesięć godzin
Niebezpieczny incydent rozegrał się z 8 na 9 marca 1989 roku, gdy do Białegostoku wtoczył się radziecki skład towarowy. Podczepiono do niego dwanaście zbiorników wypełnionych płynnym chlorem, z których każdy ważył pół setki ton. Wspomniany gaz wyróżnia się żółtozieloną barwą i drażniącą wonią. Substancja jest wybitnie ciężka, a jej wdychanie błyskawicznie niszczy śluzówki i drogi oddechowe ofiary. Ekspozycja na tak trujący opar wywołuje masywny obrzęk płuc, co przy dużym nasyceniu prowadzi do błyskawicznego zgonu.
Wykolejone cysterny z chlorem na ulicy Poleskiej. Awaria torowiska
Dramat rozegrał się w obrębie białostockiej ulicy Poleskiej. Głównym powodem awarii okazało się pęknięcie szyny. Przez ten defekt aż cztery wypełnione toksyną wagony zsunęły się poza nasyp.
Zbawienny okazał się fakt, że wywrócone pojemniki nie uderzyły w obiekty mogące rozerwać ich poszycie. Ewentualne zniszczenie powłok spowodowałoby masowy wyciek oparów, co naraziłoby okoliczną populację na tragiczne konsekwencje.
Opóźniona ewakuacja mieszkańców Białegostoku. Trudna akcja ratunkowa
Miejscowi przez wiele godzin nie wiedzieli o skali zagrożenia. Dopiero przed południem zarządzono ewakuację ludności z niebezpiecznego obszaru. Usuwanie następstw tego wypadku było skomplikowanym procesem.