Spis treści
Mieszkańcy Białegostoku martwią się o rannego łabędzia
Od dłuższego czasu białostoczanie zgłaszają, że na zbiorniku znajduje się ptak, który nie jest w stanie odlecieć. Funkcjonariusze Straży Miejskiej początkowo starali się uspokajać sytuację.
„Podjęliśmy kilka prób odłowienia, jednak łabędź jest w dobrej kondycji. Nie zdecydowaliśmy się go odławiać, by go niepotrzebnie nie stresować” - mówi wprost starszy strażnik Wojciech Perkowski z białostockiej straży miejskiej.
Początkowo to stanowisko popierała dr nauk weterynaryjnych Elżbieta Małyszko, zajmująca się dzikim ptactwem. Sytuacja uległa zmianie po zapoznaniu się ze zdjęciami i relacjami opisującymi zachowanie zwierząt. Lekarka doszła do niepokojących wniosków. Jej zdaniem pozytywnym aspektem jest brak wyraźnego złamania skrzydła, jednak uważa, że obrażenia to efekt przegranej, brutalnej walki o terytorium z innym samcem.
Zagrożenie życia ptaka na białostockim zbiorniku
Kiedy dr Małyszko otrzymała informację o powtarzających się atakach ze strony pary posiadającej gniazdo na zbiorniku, natychmiast zweryfikowała swoją opinię na temat konieczności schwytania rannego osobnika.
„To sygnał alarmowy! Łabędzie są skrajnie terytorialne i na pewno nie odpuszczą intruzowi. Będą go katować bez litości. On nie może latać, więc nie ma jak odlecieć! Teren jest ogrodzony siatką, więc nie może też odejść. Jeśli nie trafi na rekonwalescencję w spokojne miejsce, w końcu zginie z wycieńczenia lub pod ciosami gniazdującej pary.” - alarmuje stanowczo dr Małyszko.
Sytuacja ptaka wymaga pilnej interwencji odpowiednich służb odławiających zwierzęta, ponieważ akwen stał się śmiertelną pułapką dla osłabionego łabędzia. Czas odgrywa kluczową rolę w ratowaniu go przed agresywnymi konkurentami.