Piotr od dwóch lat leży w szpitalu na Filipinach. "Nikt nie chce pomóc"

2026-06-09 15:57

Wyjazd na wymarzone wakacje zakończył się dramatem. Piotr Moczulski uległ poważnemu wypadkowi na Filipinach i od ponad dwóch lat przebywa w tamtejszym szpitalu. Rodzina walczy o jego powrót do Polski, ale koszty leczenia i transportu są ogromne.

42-letni Polak po wypadku na Filipinach od dwóch lat leży tam w szpitalu. Rodzina bezskutecznie walczy o transport do Polski

Rajskie wakacje zamieniły się w walkę o życie. Tę bulwersującą sprawę nagłośnił portal abczdrowie. Piotr Moczulski od ponad dwóch lat przebywa w szpitalu na Filipinach po ciężkim wypadku na skuterze. Jego rodzina próbuje zebrać pieniądze na leczenie i sprowadzenie go do Polski. Do wypadku doszło 18 kwietnia 2024 roku na jednej z filipińskich wysp. Piotr wracał wieczorem ze znajomym ze znajdującego się w górach miejsca, które odwiedzali podczas pobytu. Jechali skuterem. Według relacji rodziny doszło do czołowego zderzenia z innym kierowcą, sprawcą wypadku. Miejsce dramatu było trudno dostępne. Pomoc nie dotarła od razu. Jak opowiada brat poszkodowanego Tomasz Moczulski, Piotr przez długi czas czekał na karetkę i transport do szpitala. Doznał rozległych obrażeń wewnętrznych i obrzęku mózgu. Początkowo był w śpiączce. Po wybudzeniu lekarze ocenili jego stan jako bardzo ciężki. Obecnie Piotr przebywa w Cebu City. Oddycha przez rurkę tracheostomijną i wymaga stałego wsparcia tlenowego. Jest również karmiony przez gastrostomię.

Rodzina nie traci jednak nadziei. Bliscy zauważają reakcje, które mogą świadczyć o zachowanej świadomości. Jak relacjonuje brat, Piotr otwiera oczy, reaguje na obecność mamy, a także na nagrania głosowe przesyłane przez rodzinę. Największym problemem są obecnie koszty leczenia. Pobyt w filipińskim szpitalu pochłonął już ponad 300 tys. zł. Co miesiąc rodzina płaci rachunki sięgające około 20 tys. zł. Dodatkowe wydatki obejmują opiekuna, który regularnie odwiedza Piotra, zakup środków medycznych oraz koszty podróży bliskich na Filipiny. Według rodziny zadłużenie wobec szpitala wynosi obecnie około 400 tys. zł.

Potrzebny jest specjalistyczny odrzutowiec medyczny. Szacowany koszt takiej operacji to ponad milion złotych

Bliscy chcą sprowadzić Piotra do Polski. Uważają, że tutaj miałby dostęp do rehabilitacji i specjalistycznej opieki, której brakuje na Filipinach. Problemem jest jednak transport medyczny. Ze względu na stan zdrowia mężczyzna nie może podróżować zwykłym samolotem rejsowym. Potrzebny jest specjalistyczny odrzutowiec medyczny. Szacowany koszt takiej operacji to około 270 tys. euro, czyli ponad milion złotych. Dla rodziny jest to kwota nieosiągalna bez pomocy darczyńców. Tomasz Moczulski podkreśla, że przez ponad dwa lata zwracał się o pomoc do różnych instytucji państwowych. Jak twierdzi, nie udało się znaleźć rozwiązania, które pozwoliłoby na bezpieczny transport brata do kraju oraz zapewnienie mu dalszej opieki po powrocie.

Dodatkową trudnością są kwestie formalne związane z ubezpieczeniem zdrowotnym. Rodzina wskazuje, że po tak długim pobycie za granicą procedury stały się bardzo skomplikowane. Najbardziej sytuację przeżywa ponad 70-letnia mama Piotra. Kobieta sama ma problemy zdrowotne, ale dwukrotnie poleciała na Filipiny, by zobaczyć syna. Dziś kontakt z nim utrzymuje głównie dzięki nagraniom i zdjęciom przesyłanym przez opiekuna. Rodzina prowadzi zbiórkę pieniędzy na dalsze leczenie, opłacenie pobytu w szpitalu oraz transport medyczny do Polski. Jak podkreślają bliscy, ich najważniejszym celem jest sprowadzenie Piotra do domu.

Sonda
Czy kiedykolwiek nie została ci udzielona pomoc w szpitalu?
Weronika Stącel-Pedagog z misją na Filipinach