Krwawa jatka na podlaskiej wsi. Wyciągnął karabin i zaczął strzelać!

2026-08-25 19:12

Niewielka miejscowość Grądy-Woniecko w województwie podlaskim stała się areną brutalnych scen przypominających mafijne porachunki. W środku nocy, około godziny 3:30, ciszę przerwały odgłosy wystrzałów z broni palnej. Mieszkańcy tej liczącej tysiąc osób osady, otoczonej malowniczymi bagnami i lasami, nie mogą uwierzyć w rozegrany u nich dramat.

Dramatyczne wydarzenia swój początek miały podczas alkoholowego spotkania w jednym z wiejskich garaży. Na ten moment śledczy wciąż ustalają, co dokładnie doprowadziło do niezwykle brutalnej awantury między dwoma uczestnikami spotkania, czyli 43-letnim Marcinem D. oraz 28-letnim Łukaszem S., który w tamtej chwili pełnił rolę kierowcy.

W trakcie kłótni 43-latek udał się do pomieszczenia, skąd przyniósł karabin i z zimną krwią pociągnął za spust kilka razy. Poszkodowany Łukasz S., mimo poważnego postrzału w głowę i obfitego krwawienia, spróbował uciec swoim samochodem, ale błyskawicznie stracił kontrolę nad pojazdem. Rozpędzone auto uderzyło prosto w pobliskie schody oraz ogrodzenie, budząc ze snu przerażonych sąsiadów, którzy w najgorszych koszmarach nie spodziewali się, że w ich okolicy ktokolwiek może dysponować ostrą amunicją.

Całe to drastyczne zdarzenie z bliska obserwował 70-letni mieszkaniec podlaskiej wsi, Antoni Mieczkowski.

To w schodki mojego domu uderzyło Audi Łukasza. Huk był straszny, snop iskier rozświetlił noc. To było przerażające! Gdy otworzyłem okno, on wciąż był w środku i dawał jeszcze oznaki życia. Rzęził. Myśleliśmy, że to zwykły wypadek. Strzałów nie słyszałem, bo spałem, choć padły zaledwie 80 metrów od moich okien – opowiada zszokowany Mieczkowski.

Poszkodowany 28-latek znajduje się w stanie krytycznym na oddziale intensywnej terapii, a lekarze za pomocą specjalistycznej aparatury walczą o jego uratowanie. Tymczasem sprawca tego brutalnego ataku postanowił zbiec do Białegostoku, jednak miejscowi funkcjonariusze policji bardzo sprawnie ustalili jego miejsce pobytu i dokonali aresztowania.

Podczas dokładnego przeszukiwania garażu śledczy zabezpieczyli nie tylko spore ilości broni i amunicji, ale również ponad 140 gramów nielegalnych substancji odurzających, w tym mefedron, amfetaminę oraz marihuanę. Zatrzymany agresor został już oficjalnie oskarżony o usiłowanie morderstwa i decyzją sądu najbliższe trzy miesiące spędzi w celi tymczasowego aresztu.

Za popełniony czyn grozi mu nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności, a zszokowana lokalna społeczność wciąż nie potrafi otrząsnąć się z tej wielkiej tragedii. W toku wielowątkowego śledztwa dotyczącego tej wstrząsającej sprawy, organy ścigania zatrzymały łącznie aż dziewięć zamieszanych osób.

Pogrzeb Jakuba C. "Yankesa" na cmentarzu w Grębałowie