Ekolodzy chcą osuszyć zalew Siemianówka. Mieszkańcy boją się bankructwa

2026-06-09 11:33

Plan ratowania rzeki Narew poprzez zmniejszenie zalewu Siemianówka budzi ogromne kontrowersje. Okoliczni mieszkańcy oraz właściciele lokalnych biznesów ostro protestują przeciwko pomysłom ekologów, prognozując całkowitą katastrofę gospodarczą całego regionu.

Dyskusja wokół dalszych losów zalewu Siemianówka generuje potężne napięcia wśród lokalnej społeczności. Eksperci od ochrony środowiska ostrzegają przed destrukcyjnym wpływem sztucznego jeziora na stan hydrologiczny Narwi i domagają się zmniejszenia jego rozmiarów w celu przywrócenia rzece naturalnego koryta. Z kolei przedsiębiorcy żyjący z turystyki widzą w tym gwarantowaną zapaść ekonomiczną.

Osuszą część Siemianówki? Mieszkańcy są przerażeni! Eksperyment pogrąży nas, nasze rodziny i cały region!

i

Autor: Kardasz Adam / Super Express

Konstrukcja tego akwenu w latach osiemdziesiątych wymusiła masowe wysiedlenia i zalanie kilku pobliskich wsi. Z biegiem lat wzdłuż brzegów zbiornika ukształtowała się imponująca infrastruktura wypoczynkowa.

Zalew Siemianówka plasuje się na trzecim miejscu wśród największych sztucznych jezior w Polsce. Przy maksymalnym stanie wody pokrywa on powierzchnię ponad trzydziestu dwóch kilometrów kwadratowych i mieści blisko osiemdziesiąt milionów metrów sześciennych wody. Na przestrzeni trzydziestu lat powstały tam liczne hotele, porty oraz punkty agroturystyczne. Obecnie społeczność głowi się, czy taka ingerencja pomoże środowisku, czy zrujnuje budowane latami biznesy.

- Zabrali nam ziemię, wysiedlili setki osób i zalali wsie. To były niewyobrażalne ludzkie dramaty i jezioro łez. A kiedy po 30 latach akwen wrósł w region i zaczął przyciągać turystów z całej Polski, chcą nam go odebrać. Ekolodzy chcą spuścić wodę i zrobić tu bagno - mówią zgodnie mieszkańcy. - Ten eksperyment pogrąży nas, nasze rodziny i cały region! Jesteśmy przerażeni! – dodają.

Własnymi obawami dzieli się trzydziestojednoletni Grzegorz Janciuk, zarządzający Ośrodkiem Turystycznym Żubr Nad Zalewem w Starym Dworze. - Stworzyliśmy bazę oferującą sześćdziesiąt miejsc noclegowych. To rodzinny biznes rozwijany od lat, który zainicjował mój ojciec, budując pierwsze kwatery. Skupiliśmy się na rekreacji i ostatecznie zaczęło to przynosić zyski, a na początku czerwca gościliśmy komplet klientów. Działa tu mnóstwo agroturystyk, wypożyczalni i restauracji, które zarabiają na tej wodzie – tłumaczy mężczyzna.

- Przyrodnicy z Narwiańskiego Parku Narodowego stwierdzili, że trzeba radykalnie ograniczyć zbiornik Siemianówka, bo rzeka wysycha. Mówią, że zapora zmienia naturalny charakter rzeki a duży akwen to duże parowanie! To oczywiste, ale dziś wszystkie rzeki wysychają, kiedy jest susza! Powyżej Siemianówki też Narew zanika. A oni znowu chcą robić eksperyment na przyrodzie, nie licząc się z ludźmi! - mówi Sebastian Demianowicz (44 l.), właściciel wypożyczalni i szkoły sportów motorowodnych Extreme Water w Starym Dworze.

Okoliczni rezydenci przypominają, że przez długi czas aktywnie nakłaniano ich do lokowania kapitału w tym rejonie. Wartość gruntów poszybowała w górę, przyciągając wielu inwestorów, a sama Siemianówka stała się czołowym punktem turystycznym Podlasia, do którego zjeżdżają urlopowicze z całego kraju.

Główne kontrowersje budzi jednak skuteczność rzekomego ocalenia rzeki przez częściowe spuszczenie wody. - Ochrona środowiska pozostaje kluczowa, bo z niej żyjemy, ale brakuje gwarancji sukcesu. Problemy Narwi zaczynają się dużo wyżej, a obecnie masowo wysychają również inne cieki wodne. Znowu ktoś przeprowadzi eksperyment, zrujnuje cały region, a koszty poniosą zwykli ludzie – podsumowuje Grzegorz Janciuk.

Jezioro Szmaragdowe. Stuletni skarb Szczecina