Spis treści
Dramat w szkole podstawowej w Ptakach. Jak doszło do brutalnego ataku 11-latka z toporkiem?
Społeczność szkolna wciąż nie może uwierzyć w to, co się stało. W środę przed rozpoczęciem zajęć na korytarzu doszło do wstrząsającego aktu przemocy, gdy 11-latek zaatakował toporkiem młodszą o rok uczennicę. Sytuację opanował pan Mariusz, ojciec jednego z uczniów, który akurat przebywał w budynku i błyskawicznie zainterweniował, powstrzymując napastnika przed dalszym zadawaniem ciosów.
Poszkodowana dziesięciolatka została natychmiast przewieziona do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Doznała ran głowy. Mimo ogromnego szoku, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, co potwierdzają medycy. Aneta Łukowska, rzeczniczka białostockiego UDSK, poinformowała, że u dziewczynki przeprowadzono tomografię komputerową głowy i prowadzona jest kolejna diagnostyka. Stan pacjentki jest stabilny, choć pozostanie na obserwacji przez najbliższy czas. Przez cały pobyt w szpitalu towarzyszy jej rodzina.
Dlaczego 11-latek rzucił się z toporkiem na koleżankę?
Przyczyny tego brutalnego incydentu pozostają zagadką. Młody sprawca został natychmiast zatrzymany, a jego sprawą zajmie się wkrótce sąd rodzinny. Matka naocznego świadka zdarzenia, 47-letnia Bożena Dobrowolska próbuje zrozumieć powody, dla których 11-letni chłopak posunął się do tak skrajnej agresji. Kobieta ze łzami w oczach przyznaje, że cała ta sytuacja jest dla wszystkich niewyobrażalnym szokiem.