Społecznik z Łomży wziął sprawy w swoje ręce
Mieszkańcy bloku przy ul. Chopina 3 w Łomży doskonale znają pana Marcina jako osobę zaangażowaną w dbanie o czystość. Mężczyzna z reguły reaguje na porzucone śmieci i stara się przekazywać dobre wzorce najmłodszym. Z jego relacji wynika, że przez ostatni miesiąc próbował nakłonić Łomżyńską Spółdzielnię Mieszkaniową do uporządkowania terenu przylegającego do budynku, jednak jego prośby pozostawały bez odzewu.
Nie jestem człowiekiem od pisania pism. Wielokrotnie zgłaszałem to ustnie. Chciałem po prostu, żeby ktoś zadbał o nasze osiedle – mówi.
Koszenie przerwała straż miejska i policja
Mając dość czekania na reakcję administracji, 45-latek przywiózł własne narzędzia i rozpoczął samodzielne sprzątanie oraz koszenie zarośniętego terenu. Jego działania spotkały się z aprobatą okolicznych mieszkańców, którzy z zadowoleniem obserwowali postępy prac.
Brawo! Wreszcie ktoś zrobi porządek - kiwali z uznaniem sąsiedzi.
Inicjatywa społeczna została jednak niespodziewanie wstrzymana przez służby mundurowe. Okazało się, że straż miejską oraz policję powiadomili przedstawiciele samej spółdzielni mieszkaniowej. Interwencję funkcjonariuszy potwierdził szef łomżyńskiej straży miejskiej, Paweł Żebrowski.
Kierowca przyznał się do popełnienia wykroczenia i został ukarany mandatem karnym w wysokości 100 zł za wjazd samochodem z przyczepką na teren zielony – przekazuje.
Spółdzielnia wyjaśnia powody zgłoszenia
Dodatkowo policjanci analizowali, czy nie nałożyć na mężczyznę kary za jazdę wzdłuż chodnika, co groziło nałożeniem grzywny w wysokości do 1500 zł oraz punktami karnymi. W tym przypadku skończyło się jednak wyłącznie na zastosowaniu środków wychowawczych w postaci pouczenia.
Wojciech Michalak, prezes Łomżyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, tłumaczy, że wezwanie służb było wynikiem zgłoszeń otrzymanych bezpośrednio od innych mieszkańców osiedla.
Otrzymaliśmy informację, że ktoś samochodem z przyczepą porusza się po chodnikach i wjeżdża na trawnik. W takiej sytuacji naturalną reakcją jest powiadomienie odpowiednich służb. A kilka dni wcześniej ten trawnik został już skoszony zgodnie z harmonogramem prac – tłumaczy.
Rozczarowanie finałem akcji porządkowej
Ukarany 45-latek jest wyraźnie zniechęcony zaistniałą sytuacją. Wyjaśnia, że jego jedynym motywem było dążenie do estetycznego wyglądu okolicy, a nie chęć zarobku czy sprawiania problemów.
Zrobiłem to społecznie i za darmo. Chciałem tylko, żeby wokół naszego bloku było wreszcie czysto i estetycznie. Czy naprawdę za troskę o wspólne dobro można dostać mandat? I czy Spółdzielnia nie powinna dostać mandatu za niszczenie zieleni przez zaniedbanie? – pyta.
Całe zdarzenie odbiło się szerokim echem wśród lokalnej społeczności. Znaczna część mieszkańców wyraża pogląd, że proaktywna postawa powinna być doceniana i promowana, a nie stanowić pretekstu do nakładania kar finansowych przez odpowiednie organy.