Mroźną noc z 22 na 23 stycznia rodzina z Szumowa koło Korycina zapamięta na zawsze. Pożar wybuchł za pokojem dzieci, płomienie zauważył syn Adrian, który w nocy wstał do łazienki. W szparze drzwi prowadzących na strych widać było ogień.
Uciekając, pogorzelcy wzięli w pośpiechu tylko to, co było pod ręką. Rodzice zawinęli dzieci w kołdry i zabrali z płonącego domu na kilkunastostopniowy mróz.
Mężczyźni próbowali ratować dom i stłumić płomienie gaśnicami, jednak pożaru nie udało się opanować. Strażacy, którzy w ciągu kilkunastu minut dotarli na miejsce, mówili, że rodzina miała dużo szczęścia - gdyby zauważyli pożar parę minut później, prawdopodobnie nie zdążyliby się uratować.
Nic nie zapowiadało tragedii
Tragedia spadła na rodzinę niespodziewanie - komin domu był regularnie czyszczony, a instalacja elektryczna konserwowana.
Rodzina latami dbała o dom. Mężczyźni remontowali go, by służył wszystkim jak najdłużej. Teraz zostały im tylko zgliszcza - wszystkie rzeczy, które były w domu albo spłonęły, albo są tak okopcone, że nie nadają się do użycia.
Każda złotówka się liczy
Władze gminy Korycin i sąsiedzi zadbali o podstawowe potrzeby siedmioosobowej rodziny, jednak pogorzelcy marzą o odbudowaniu domu. Zbiórkę założyła znajoma ofiar pożaru, bo pieniądze z ubezpieczenia nie wystarczą na zbudowanie nowego lokum.
Każda, nawet najmniejsza wpłata, przyczynia się do spełnienia marzenia rodziny o własnym domu.
Pomóc możecie tutaj.