Huta szkła Biaglass znika z Białegostoku
Przedstawiciele białostockiej rady miasta czują się oszukani i otwarcie wyrażają swoje oburzenie zaistniałą sytuacją. Prezes wcześniej obiecywał utrzymanie działalności w granicach miasta. To właśnie zapowiedzi postawienia nowoczesnej huty przy ulicy Andersa lub Elewatorskiej sprawiły, że umożliwiono zbycie cennej działki. Obecnie z tych deklaracji nic nie zostało, a zakład ma zostać przeniesiony do Pieńska na Dolnym Śląsku.
- I my, i miasto czujemy się oszukani postawą pana prezesa! Obiecywał utrzymanie produkcji tutaj, w Białymstoku, i chyba tylko dlatego pozwolili mu sprzedać tę ziemię! - mówili pod bramą rozgoryczeni ludzie.
Z kolei prezes Leszek Czemiel, gdy dopytywano go o niedotrzymane słowo, odpowiedział w niezwykle bezpośredni sposób.
- Obiecywałem? Politycy też wiele rzeczy obiecują, prawda? Ja niczego nie podpisałem! - uciął krótko.
Leszek Czemiel o odprawach dla pracowników
Jeszcze dobę temu los blisko 110 zatrudnionych osób wyglądał dramatycznie. Otrzymali oni ultimatum: mieli obowiązek stawić się 14 kwietnia w Pieńsku albo stracą pracę. Dla dużej części załogi to wyrok, ponieważ z dnia na dzień nie są w stanie opuścić swoich bliskich oraz miejsc zamieszkania. Prezes dziś jednak w końcu wyszedł do swoich pracowników.
- Mogę zapewnić, że pracownicy, którzy przyjdą do Biaglassu 14 kwietnia, dostaną swoje świadectwa pracy i wypowiedzenia z pracy z winy pracodawcy. Odprawy i zaległe urlopy zostaną wypłacone zgodnie z prawem pracy - deklaruje Czemiel.
Wiele wskazuje na to, że to definitywne zakończenie niemal stuletniej działalności huty w Białymstoku. Piece zostały wygaszone szybciej niż pierwotnie zakładano. W konsekwencji zatrudnieni, zamiast uroczyście obchodzić jubileusz, zmuszeni są walczyć o odpowiednie warunki rozstania z wieloletnim pracodawcą.