Białystok: Policjant na urlopie usłyszał krzyk i rozpoczął reanimację
Wszystko zaczęło się od krzyku, który policjant usłyszał w swoim sąsiedztwie podczas urlopu. Bez chwili wahania pobiegł w kierunku, z którego dochodził dźwięk, i zobaczył leżącego na ziemi mężczyznę. Okazało się, że 65-latek nie oddychał i nie było z nim kontaktu, co wskazywało na nagłe zatrzymanie krążenia. Funkcjonariusz, wykorzystując swoje przeszkolenie, natychmiast przystąpił do resuscytacji krążeniowo-oddechowej, a wkrótce dołączyły do niego inne osoby z okolicy. Po kilku minutach dramatycznej walki o życie udało się przywrócić poszkodowanemu oddech i świadomość, a następnie przekazano go załodze karetki pogotowia, która zabrała go do szpitala.
Polecany artykuł:
Pierwsza pomoc ratuje życie. Każda sekunda ma znaczenie
Historia z Białegostoku jest doskonałym przykładem tego, jak kluczowa jest znajomość zasad udzielania pierwszej pomocy. W przypadku nagłego zatrzymania krążenia, mózg zaczyna obumierać już po kilku minutach bez tlenu, dlatego natychmiastowa reakcja świadków zdarzenia jest absolutnie bezcenna. Gdyby nie zdecydowane działanie policjanta, który był na miejscu jako pierwszy, szanse 65-latka na przeżycie byłyby znacznie mniejsze. Postawa funkcjonariusza udowadnia, że umiejętność przeprowadzenia RKO może uratować czyjeś życie w najmniej spodziewanym momencie, zanim na miejsce dotrą profesjonalne służby medyczne.
Źródło: Policja.pl