Horror w Dniu Babci. 27-latka znaleziona w kałuży krwi
Tragedia rozegrała się 21 stycznia 2009 roku, w dniu, w którym Agnieszka obchodziła imieniny, a jej babcia swoje święto. 78-letnia wówczas Anna K. po powrocie do mieszkania w Sokółce dokonała makabrycznego odkrycia. Na podłodze leżało nagie, zakrwawione ciało jej 27-letniej wnuczki z poderżniętym gardłem. Badania pośmiertne dowiodły, że ofiara padła ofiarą brutalnego gwałtu i podduszania. Mordercy zadali jej 25 ciosów nożem, a jej twarz nosiła ślady kłucia widelcem. Na miejscu zbrodni zabezpieczono ślady wskazujące na obecność trzech sprawców. Mimo publikacji wizerunków dwóch z nich, śledztwo na wiele lat utknęło w martwym punkcie.
Przełom po latach. Śledczy dopadli oprawców
Dopiero po upływie pół dekady akta sprawy trafiły na biurka funkcjonariuszy z policyjnego Archiwum X. Ten krok przyniósł długo oczekiwany przełom. Kryminalni wzięli na celownik 22-letniego Mariusza P., znajomego zamordowanej, który wcześniej przewijał się w śledztwie. W momencie postawienia zarzutów odsiadywał on karę pozbawienia wolności za inne czyny. W trakcie przesłuchań mężczyzna złożył obszerne wyjaśnienia, pogrążając swoich wspólników. Dwa miesiące po tych rewelacjach, dzięki zaangażowaniu brytyjskiej i polskiej policji, udało się zatrzymać w Wielkiej Brytanii pozostałych dwóch sprawców: 23-letniego Piotra N. oraz 24-letniego Artura K. W chwili popełnienia okrutnej zbrodni mieli zaledwie 18 i 19 lat.
Wpuściła katów do domu
Na podstawie relacji Mariusza P. policjanci odtworzyli tragiczne chwile. Agnieszka przebywała w domu sama, ubrana jedynie w piżamę i szlafrok, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi. W progu stanęło trzech młodych mężczyzn, z których jednego znała. Nie przeczuwając najgorszego, zaprosiła ich do środka na kawę. Młodzieńcy, którzy zrobili sobie wagary i zdążyli już spożyć alkohol, wpadli na pomysł złożenia wizyty nowej znajomej. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, a towarzyskie spotkanie przerodziło się w piekło. Sprawcy rzucili się na 27-latkę, próbując ją zgwałcić. Dziewczyna stawiała desperacki opór, co jeszcze bardziej rozsierdziło oprawców. W ruch poszły ostre narzędzia.
Zbrodnia w Sokółce. Oskarżeni przed sądem
Na miejscu zbrodni zabezpieczono wyłącznie materiał genetyczny należący do Mariusza P. Jeden ze współoskarżonych próbował udowodnić, że w czasie morderstwa przebywał w szkole. Miały tego dowieść wpisy w dzienniku oraz logowania w sieci podczas zajęć komputerowych. Ostatecznie, obciążające zeznania Mariusza P. przeważyły i cała trójka usłyszała zarzuty morderstwa.
Surowe wyroki dla morderców z Sokółki. Siostry ofiary oburzone
Białostocki Sąd Okręgowy rozpoczął rozpatrywanie sprawy w 2015 roku. W trakcie postępowania oskarżeni zostali poddani badaniu na wykrywaczu kłamstw. Rezultaty jednoznacznie potwierdziły ich wiedzę na temat popełnionego czynu. Wyroki zapadły na początku 2016 roku. Najwyższy wymiar kary – 25 lat pozbawienia wolności – otrzymał Artur K., uznany za osobę zadającą ciosy nożem. Piotrowi N. wymierzono karę 15 lat, a Mariuszowi P., który poszedł na współpracę z organami ścigania – 12 lat więzienia. W 2018 roku Sąd Apelacyjny w Białymstoku podtrzymał te decyzje.
„Kary 12 i 15 lat więzienia dla tych zwyrodnialców to kpina. Przecież oni wyjdą za kilka lat i znów kogoś zabiją”
– mówiły siostry zabitej kobiety, cytowane przez „Super Express”.
„Oskarżeni dokonali zabójstwa młodej dziewczyny w sposób wyjątkowo drastyczny, okrutny i można powiedzieć - haniebny (...). Zdaniem sądu, orzeczone kary spełnią wszystkie swoje zadania i są karami sprawiedliwymi”
– argumentował wówczas sędzia Andrzej Czapka.
Tragiczny finał. Morderca na wolności
Ciało zamordowanej Agnieszki spoczęło na cmentarzu w Sokolanach. Płytę nagrobną zdobi poruszający cytat z Księgi Psalmów: „Dni człowieka są jak trawa, kwitnie jak kwiat w polu. Wystarczy, że wiatr go muśnie, już znika i wszelki ślad po nim ginie”.
Co szokujące, jeden z oprawców, Mariusz P., zdążył już opuścić więzienne mury i przebywa na wolności.