Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego szybko wylądował na miejscu zdarzenia i zabrał poszkodowanego czterolatka do białostockiej placówki medycznej. Lekarze przeprowadzili tam szczegółową diagnostykę, która wykazała, że zdrowie małego pacjenta nie jest poważnie zagrożone.
Chłopiec przyjechał do nas w stanie stabilnym dobrym i nie było konieczności przeprowadzania operacji. W środę, 19 sierpnia został wypisany do domu - przekazała nam prof. dr hab. Ewa Matuszczak z białostockiej placówki.
Śledczy z prokuratury zdecydowali o pociągnięciu 47-latka do odpowiedzialności karnej za narażenie malucha na utratę życia. Mężczyzna nie unikał odpowiedzialności i przyznał się do zarzucanego mu czynu. Dla całej lokalnej społeczności oraz członków rodziny zdarzenie to stanowi powrót niewyobrażalnego dramatu sprzed lat.
Historia tej rodziny naznaczona jest wcześniejszą tragedią o niemal identycznym przebiegu. Dokładnie 26 sierpnia 2023 roku na tej samej posesji 47-latek manewrował tym samym pojazdem terenowym i śmiertelnie najechał na dziesięciomiesięcznego syna. Niemowlę niepostrzeżenie wydostało się z budynku mieszkalnego na zewnątrz. Wymiar sprawiedliwości wymierzył mu wówczas karę dwóch tysięcy złotych grzywny za nieumyślne spowodowanie śmierci. Sąd argumentował ten łagodny wyrok ogromnym cierpieniem psychicznym ojca.
Dziennikarze dziennika „Super Express” postanowili sprawdzić dalsze losy poszkodowanego chłopca po badaniach. Jak ustaliła redakcja, w środę 19 sierpnia czterolatek został oficjalnie wypisany z placówki medycznej.