Dramat podczas kuligu. Dwie kobiety trafiły do szpitala

2026-02-09 14:06

Do groźnego wypadku doszło podczas nocnego kuligu na leśnej drodze w rejonie Bielska. 54-letni mężczyzna, będąc pod wpływem alkoholu, ciągnął samochodem osobowym sanie, w których znajdowały się trzy kobiety oraz 12-letnie dziecko. Na zakręcie sanie przewróciły się, a uczestnicy kuligu wypadli na pobocze. Dwie kobiety trafiły do szpitala. Kierowca odjechał z miejsca zdarzenia.

Dramat podczas kuligu. Dwie kobiety trafił do szpitala

i

Autor: KPP Bielsk Podlaski/ Materiały prasowe
  • kulig odbywał się na leśnej drodze
  • samochód ciągnął sanie z czterema osobami, w tym 12-latkiem
  • kierowca miał blisko 1,5 promila alkoholu
  • dwie kobiety trafiły do szpitala
  • sprawca uciekł z miejsca zdarzenia
  • 54-latek usłyszał dwa zarzuty
  • grozi mu do 4,5 roku więzienia

Zgłoszenie o wypadku bielscy policjanci otrzymali w piątek późnym wieczorem. Na leśnej drodze zastali cztery osoby uczestniczące w zdarzeniu. Jedna z kobiet była nieprzytomna. Mundurowi natychmiast sprawdzili jej funkcje życiowe, ułożyli ją w pozycji bezpiecznej i okryli kocem termicznym, aby zapobiec wychłodzeniu. Na miejsce wezwano karetkę pogotowia.

Z relacji uczestników wynikało, że kulig był częścią towarzyskiego spotkania przy ognisku na posesji położonej w lesie, należącej do 54-latka. To właśnie on zaproponował przejażdżkę i podczepił sanie do swojego samochodu osobowego. W saniach usiadły trzy kobiety oraz 12-letni chłopiec, natomiast mężczyzna zasiadł za kierownicą auta. Podczas jazdy drogą gruntową, na jednym z zakrętów sanie przechyliły się na tyle mocno, że wszystkie osoby z nich wypadły na pobocze. Gdy kierowca zauważył, co się stało, odjechał, pozostawiając poszkodowanych bez pomocy.

Czytaj też: Nietrzeźwy 66-latek przyjechał po wnuka do szkoły. Zatrzymał się na zakazie

Ratownicy medyczni zabrali do szpitala dwie kobiety, które doznały obrażeń. Policjanci rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Szybko ustalili, gdzie odbywało się spotkanie, i odnaleźli 54-latka na leśnej posesji. Badanie alkomatem wykazało, że miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie.

Zobacz też: Wsiadła po alkoholu za kierownicę i pędziła 140 km/h. Jej synek, 3,5-letni Krystianek nie miał szans

Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Stracił prawo jazdy, a funkcjonariusze zatrzymali również dowód rejestracyjny pojazdu ze względu na brak aktualnych badań technicznych. Usłyszał dwa zarzuty: spowodowania wypadku i ucieczki z miejsca zdarzenia oraz kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości. Grozi mu kara do 4,5 roku pozbawienia wolności.

Białystok. Pościg za kierowcą BMW. 25-latek rozbił auto o latarnię