Prokuratura Regionalna w Białymstoku zakończyła przesłuchania 25 osób zamieszanych w aferę z Elektrownią Ostrołęka. Chodzi o nieprawidłowości przy budowie budynku C.
Gigantyczne śledztwo
Śledztwo rozpoczęło się w 2022 roku po złożeniu zawiadomienia przez Najwyższą Izbę Kontroli. Przeszukania były prowadzone w 11 województwach w 30 lokalizacjach. Po zabezpieczeniu dowodów, w środę 4 listopada CBA zatrzymało 25 osób, które następnie zostały doprowadzone do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku.
- Operacja była poprzedzona potężnym rozpoznaniem. Trzeba było ustalić miejsca zamieszkania i pobytu tych osób. Ważne było, żeby wszystkie te osoby nie miały możliwości skontaktowania się wcześniej ze sobą, uprzedzania o zatrzymaniach czy ustalania jakichkolwiek wersji na potrzeby tego śledztwa - informuje zecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
Zarzuty
Zarzuty usłyszeli prezesi, wiceprezesi i członkowie rad nadzorczych spółek Enea, Energa i Elektrowni Ostrołęka. Chodzi o niedopełnienie obowiązków, nadużycie uprawnień oraz wyrządzenie szkody majątkowej przekraczającej 1 miliard złotych. Nikt z oskarżonych nie przyznaje się do winy, część osób odmówiła wyjaśnień. Nie było wniosku o areszt.
- Wobec podejrzanych zostały zastosowane wolnościowe środki zapobiegawcze, poręczenia majątkowe w kwotach od 30 do 500 tys zł, dozory policji, zakaz kontaktowania się ze ze sobą - mówi Zbigniew Szpiczko z białostockiej prokuratury.
Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia. Śledztwo ma charakter rozwojowy, prokuratura nie ujawnia jego dalszych etapów.