Dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe. "Żółto-Czerwoni" zagrają dziś na wyjeździe z ACF Fiorentiną. W pierwszym meczu białostoczanie przegrali 0:3.
Mission Impossible?
Jagiellonia Białystok pod wodzą Adriana Siemieńca już nie raz pokazała, że nie ma rzeczy niemożliwych. Fiorentina ma dużą zaliczkę, ale Duma Podlasia ma zamiar powalczyć i nie tylko pokazać się z jak najlepszej strony, ale również awansować do 1/8 Ligi Konferencji.
- Przeciwnik będzie dążył do tego, żeby nie dać nam nadziei, a my musimy dążyć do tego, żeby sobie ją dać. A wtedy wszystko może się wydarzyć - mówił na przedmeczowej konferencji szkoleniowiec Jagi. - Dużo zależy od nas. Czy to będzie 90 minut, po których historia się zakończy, czy też na pewnym etapie mecz wprowadzi stan niepewności u przeciwnika, a nam da nadzieję.
Do odrobienia 3 bramki
Pierwsze spotkanie z Fiorentiną na Chorten Arenie nie potoczyło się po myśli białostoczan. Za kartki pauzowali kapitan Jagi Taras Romanczuk i napastnik Afimico Pululu. Być może to ich nieobecność zadecydowała o niekorzystnym wyniku. Choć Jagiellonia grała swoją piłkę i stworzyła sobie wiele sytuacji, nie udało się przełożyć tego na bramki. Ostatecznie Duma Podlasia Przegrała przy Słonecznej 0:3. Gole dla rywala zdobyli Luca Ranieri, Rolando Mandragora i Roberto Piccoli.
Nadzieja umiera ostatnia
Jagiellonia Białystok po wysokiej przegranej w pierwszym meczu nie jest faworytem do awansu. Jednak piłkarze nie jadą do Florencji na wycieczkę. Jest głód zwycięstwa i sportowa złość - zapewniał na konferencji przedmeczowej Taras Romanczuk.
- Mierzymy się z zespołem, który na co dzień gra w Serie A i ma bogatą historię. W poprzednim sezonie mierzyliśmy się już z wymagającymi rywalami, chociażby z Betisem. To są zespoły z wysokiego poziomu europejskiego. To doświadczenie nie tylko dla mnie, jako jednego ze starszych zawodników w szatni, ale też dla młodych graczy. To dla nich szansa, by się pokazać i zaprezentować swoje umiejętności - mówi kapitan Jagiellonii.
Mecz we Florencji rozpocznie się o godz. 18:45.