- W przepompowni zginęło trzech pracowników.
- Proces trwa od 2,5 roku.
- Sąd dopuścił nową opinię.
- Oskarżeni nie przyznają się do zarzutów.
- Kolejna rozprawa odbędzie się w październiku.
Do tragicznego wypadku doszło pod koniec sierpnia 2022 roku w Gąsówce Starej niedaleko Łap. Pracownicy mieli wykonać tzw. bypass na rurociągu transportującym surowe ścieki między miejscową przepompownią a Łapami.
Według ustaleń śledczych pierwszy z mężczyzn pochylił się nad otwartym włazem i wpadł do zbiornika o głębokości siedmiu metrów. Nie był zabezpieczony przed upadkiem, nie miał maski chroniącej drogi oddechowe, a wcześniej nie sprawdzono stężenia niebezpiecznych substancji w powietrzu.
Do przepompowni mieli następnie wejść dwaj kolejni pracownicy, którzy próbowali ratować kolegę. Jak ustaliła prokuratura, również nie mieli odpowiedniej ochrony dróg oddechowych. Jeden z nich był nietrzeźwy. Dwóch mężczyzn zmarło na miejscu, a trzeci został przewieziony do szpitala po reanimacji. Jego życia nie udało się uratować.
Zarzuty związane z niedopełnieniem obowiązków postawiono początkowo dwóm osobom z ówczesnego kierownictwa Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Łapach oraz głównemu mechanikowi. Jedna z oskarżonych osób zmarła w ubiegłym roku, dlatego postępowanie w jej części zostało umorzone. Proces jest obecnie prowadzony wobec dwóch osób, które nie przyznają się do zarzutów.
Sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Białymstoku od 2,5 roku. Podczas piątkowej rozprawy miał zostać zamknięty przewód sądowy, a strony miały wygłosić mowy końcowe. Do tego jednak nie doszło.
Na wniosek pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej sąd dopuścił jako dowód opinię toksykologiczną. Dokument powstał w związku z procesem cywilnym o odszkodowanie, który firmie oraz jej ubezpieczycielowi wytoczyły wnuki jednego ze zmarłych.
Obrońcy poprosili o czas na analizę opinii i przygotowanie dalszej linii obrony. Rozprawa ma być kontynuowana na początku października.
Jeden z oskarżonych złożył dodatkowe wyjaśnienia. – Jest mi bardzo przykro, bardzo współczuję rodzinom wszystkich zmarłych (...). Chciałem przeprosić za to, co się stało i za traumę, którą przeżywają, chociaż nie czuję się winny – powiedział. Dodał, że bardzo przeżył wypadek i „codziennie to w głowie siedzi”.