Zdarzenie miało miejsce 30 września 2005 roku pod Jeżewem, gdzie dziś przebiega droga ekspresowa, a wówczas była to trasa dwupasmowa. Kierujący autokarem zjechał na przeciwległy pas podczas wyprzedzania, co doprowadziło do czołowego zderzenia z lawetą. W wyniku potężnego uderzenia pojazd z uczniami błyskawicznie zajął się ogniem. Prezes OSP Jeżewo Stare relacjonował w wywiadzie dla „Gazety Współczesnej”, że strażacy zastali płonący wrak, a dopiero po ugaszeniu pożaru ich oczom ukazał się makabryczny widok wielu ciał uwięzionych wewnątrz.
Na miejsce tragedii przyjeżdżały rodziny uczestników wyjazdu. Strażak opowiadał, że zrozpaczeni bliscy próbowali dowiedzieć się, co stało się z ich dziećmi. – Rodzice, którzy przyjechali, gotowi byli wskakiwać do autokaru, żeby szukać swoich dzieci – relacjonował.
Czytaj też: Tragiczny bilans pielgrzymek do Medjugorie. Dziesiątki zabitych i rannych w katastrofach autokarów
Dziś o ofiarach tamtych wydarzeń przypomina pamiątkowy obelisk oraz kapliczka zlokalizowana w pobliżu miejsca tragedii. Dodatkowo w I Liceum Ogólnokształcącym w Białymstoku umieszczono specjalną tablicę upamiętniającą poległych maturzystów zmierzających na archidiecezjalną pielgrzymkę. Bezpośrednio po tym tragicznym zdarzeniu władze miasta wprowadziły trzydniową żałobę, a ulicami Białegostoku przeszedł wielotysięczny marsz milczenia, będący wyrazem solidarności z rodzinami zmarłych.