Kobieta twierdziła, że zgwałcili ją dwaj strażacy. Prokuratura podjęła ostateczną decyzję

2026-06-05 14:24

Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa w głośnej sprawie dotyczącej domniemanego gwałtu. Początkowo dwaj strażacy usłyszeli zarzuty na podstawie zeznań kobiety. Śledczy uznali jednak, że zebrany materiał dowodowy nie pozwala na skierowanie aktu oskarżenia do sądu.

Wędki były tylko przykrywką. Na bydgoskim targowisku policja odkryła nielegalny biznes

i

Autor: Anna Kisiel

Umorzone śledztwo wobec strażaków

Białostocka prokuratura zamknęła postępowanie w sprawie rzekomego zgwałcenia, do którego miało dojść w trakcie pobytu strażaków w tym mieście. Prowadzący sprawę stwierdzili, że zgromadzony materiał dowodowy jest niewystarczający, by sformułować akt oskarżenia. Zarzuty opierały się wyłącznie na relacji kobiety, która zgłosiła zdarzenie organom ścigania. Od samego początku podejrzani mężczyźni konsekwentnie zaprzeczali oskarżeniom, podając śledczym własny przebieg zdarzeń.

Szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ, Anatol Pawluczuk, przekazał w piątek agencji PAP, że ze względu na specyfikę sprawy, śledczy nie będą ujawniać dokładnych szczegółów poczynionych ustaleń. Decyzja o zakończeniu postępowania nie posiada jeszcze klauzuli prawomocności i stronom przysługuje prawo do wniesienia na nią zażalenia.

Cała sprawa toczyła się od połowy września ubiegłego roku. Podstawą do sformułowania zarzutów były wówczas wyłącznie zeznania złożone przez zawiadamiającą kobietę, której nadano status osoby pokrzywdzonej.

Zarzuty dotyczyły funkcjonariuszy z województwa kujawsko-pomorskiego, którzy przyjechali do Białegostoku, aby wziąć udział w Mistrzostwach Polski Strażaków w Piłce Nożnej. Oskarżeni mężczyźni od samego początku negowali swoją winę i przedstawili szczegółowe wyjaśnienia, opisując swoją wersję tamtych wydarzeń. W trakcie trwania śledztwa nałożono na nich dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe, a decyzją przełożonych zostali oni natychmiast zawieszeni w wykonywaniu obowiązków służbowych.

Przez ponad sześć miesięcy organy ścigania skrupulatnie analizowały zebrane dowody. Finałem tych działań było stwierdzenie, że zgromadzony materiał nie daje podstaw do tego, by sprawa mogła znaleźć swój finał na sali sądowej.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami Kodeksu postępowania karnego, jeśli prowadzone śledztwo nie dostarczy przekonujących argumentów do wniesienia aktu oskarżenia, postępowanie podlega umorzeniu. Przepisy pozwalają na podjęcie takiej decyzji bez konieczności wcześniejszego zapoznawania stron z aktami sprawy oraz oficjalnego zamykania śledztwa.

Białystok. Pościg za kierowcą BMW. 25-latek rozbił auto o latarnię