Niektórzy przed tym spotkaniem mogli mieć obawy o formę Jagiellonii po szalonym meczu we Florencji (4:2 po dogrywce), ale "Żółto-Czerwoni" od początku narzucili swój styl gry. Już w 3 minucie omal nie skończyło się rzutem karnym dla Jagi, ale faulowany Kajetan Szmyt zagrał wcześniej piłkę ręką.
Dwa gole w 5 min
Jagiellonia w 17. min. wyszła na prowadzenie. Mazurek wystawił piłkę do Leona Flacha, a ten z 20 metrów huknął w okienko bramki Legi.
W 22 min, było już 2:0. Jagiellonia przeprowadziła szybką akcje, a mocny strzał oddał Szmyt. Bramkarz gości wybił piłkę niemal pod nogi Afimico Pululu, który trafił do siatki przy słupku.
Tuz przed przerwą Legia trafiła na 2:1. Chodyna dośrodkował z rzutu wolnego, a piłkę do własnej bramki głową trafił Bernardo Vital.
Druga połowa
Legia szybko doprowadziła do remisu, a bramka padła ponownie po golu samobójczym. W 56 min. w pole karne zagrał Pankov, a futbolówkę do siatki na raty nogą i kolanem skierował Leon Flach. Zrobiło się 2:2.
W 70 min. Legia mogła prowadzić, ale Rajovic z kilku metrów od braki trafił we własną nogę.
Jagiellonia próbowała, ale nie była wstanie strzelić zwycięskiej bramki.
Szkoda, bo goście z Warszawy ani razu nie trafili do siatki.