Piotr Moczulski wrócił do Polski po koszmarnym wypadku. Brat ujawnia, co mówią lekarze

2026-10-13 12:03

Piotr Moczulski, który po dramatycznym wypadku na Filipinach wrócił do kraju we wrześniu, wciąż jest w niezwykle ciężkim stanie. Tomasz, brat poszkodowanego, w rozmowie z „Faktem” przekazał najświeższe informacje o 42-latku, zaznaczając, że medycy nie przewidują istotnej poprawy. Najbliżsi zajmują się obecnie organizacją przeprowadzki chorego do zakładu opiekuńczo-leczniczego.

Piotr Moczulski. Obok na drugim zdjęciu Piotr w szpitalu pod aparaturą. O powrocie do Polski pisze Eska Białystok.
Autor: siepomaga.pl/Facebook/ Facebook Piotr Moczulski wróci do Polski

Nowe doniesienia brata Piotra Moczulskiego

Po ciężkim wypadku na Filipinach Piotr Moczulski wrócił do Polski specjalnym samolotem pod koniec września. Z lotniska trafił prosto do szpitala w Białymstoku. 42-latek nadal nie odzyskał świadomości, a część obrażeń jest nieodwracalna.

Piotr wymaga długotrwałej opieki i rehabilitacji. Dlatego jego rodzina razem z lekarzami szuka placówki, która będzie mogła zapewnić mu dalsze leczenie. Jedną z rozważanych możliwości jest ośrodek w Legionowie.

Bliscy muszą też załatwić formalności. Tomasz Moczulski złożył wniosek o ubezwłasnowolnienie brata. Jak wyjaśnił w rozmowie z „Faktem”, dzięki temu będzie mógł reprezentować Piotra w urzędach i załatwiać w jego imieniu sprawy, m.in. związane z rentą. Rodzina nadal czeka również na decyzję ubezpieczyciela.

Nie ma szans na poprawę?

Stan kliniczny Piotra nie napawa jednak optymizmem. Według informacji przekazanych przez jego brata, 42-latek nadal pozostaje w śpiączce.

Nie ma żadnej świadomości. To jest stan wegetatywny.

Jak przekazuje Tomasz na łamach „Faktu”, lekarze sugerują, że jedynie długotrwała rehabilitacja może być pomocna w tej sytuacji. Jednak brat zaznacza, że wycieńczenie organizmu po miesiącach walki za granicą bardzo komplikuje sytuację.

Tragiczny wypadek na skuterze

Koszmar 42-latka zaczął się w połowie kwietnia na filipińskiej drodze. Piotr poruszał się jednośladem i niefortunnie wjechał czołowo w innego kierowcę. Skutki okazały się druzgocące: obrzęk mózgu, rozległy uraz głowy i liczne złamania kości.

Choć lekarzom z Cebu udało się utrzymać poszkodowanego przy życiu, rekonwalescencja jest niezwykle trudna. Jak twierdzi brat, podczas hospitalizacji w Azji stan Piotra uległ pogorszeniu. Ponadto Tomasz donosił, że przerwano rehabilitację mężczyzny, gdy wyczerpały się fundusze pozyskane od darczyńców przez fundację.

Rodzina zauważa pewne zmiany

Obrażenia po kolizji są wciąż bardzo dokuczliwe. Chociaż kości czaszki zrosły się poprawnie, tego samego nie można powiedzieć o biodrze mężczyzny. Tomasz zauważa, że chirurdzy nie chcą podjąć się zabiegu z obawy przed osłabieniem wyniszczonego już organizmu.

Te zmiany są już nieodwracalne.

Pomimo pesymistycznych rokowań ze strony personelu medycznego, najbliżsi wypatrują światełka w tunelu. Brat zauważył, że stwardniałe palce u dłoni Piotra zaczęły wykazywać niewielką ruchomość. Bliscy 42-latka głęboko wierzą, że mimo sceptycyzmu lekarzy, żmudne ćwiczenia rehabilitacyjne przyniosą chociaż odrobinę samodzielności w codziennym życiu.

Wlali w niego śmiertelną dawkę alkoholu. Turysta zmarł w klubie go go

ROLKI